Domowa zagroda : rysy dziejów polskich w opowiadaniu powieściowém dla młodzieży. cz. 1 (Miniszewski Józef Aleksander)
Strona 80
Podział bowiem uczyniony przez ojca, nie rozrywał państwa na osobne, zupełnie niezawisłe od siebie części. Przy księztwie krakowskiem zostawało pierwszeństwo, jego pan był monarchą wszystkiej Polski, inni książęta winni mu byli uległość, a w razie ogólnego niebezpieczeństwa, na jego wezwanie stanąć obowiązani byli z wojskami na obronę zagrożonej części. Wszelako wyłamywanie się zpod tej zwierzchności, dało się z każdej widzieć strony.
Lubo Władysław, najstarszy syn Bolesława Krzywoustego, nie miał słuszności zwalając testament ojcowski, wszelako myśl zatrzymania w całości pod jednem berłem, rozległych krain, była zbawienną. Zwołał Władysław II zjazd do Krakowa, '1 za namową żony swojej Agnieszki (wnuczki cesarza Henryka IV), chcąc uchylić testament ojcowski. Zwołana rada nie chciała pogwałcenia prawa, bądź że szanowano zbyt skrupulatnie sprawiedliwość, bądź że w nowej rzeczy odmianie, wielu roiło sobie korzyści z domowych kłótni i wojen.
Ale Władysław II nie zaniechał zamiaru swojego, nie mogąc radą, postanowił orężem wycisnąć braci z ich posiadłości. Nie szczędził pieniędzy na jednanie sobie stronników po wszystkich ziemicy zakątkach, zbierał liczne wojsko z poddanych, lub za granicą czyniąc zaciągi. Bracia zagrożeni będąc, za słabi do ścierania się orężem z Władysławem, postanowili ostatniego użyć środka, aby odwrócić krwi braterskiej przelew, i błagać umyślili dumną Agnieszkę. Ale duma nie miała litości i nieszczęśliwi książęta musieli się wziąć do oręża, bo Agnieszka miała w pomoc wojska zagraniczne.
Oburzona szlachta, chwyciła się w znacznej liczbie uciśnionych książąt. Duma Agnieszki naśmiewającej się z grubych obyczajów Polskich, dała niemało nieprzyjaciół jej