Domowa zagroda : rysy dziejów polskich w opowiadaniu powieściowém dla młodzieży. cz. 1 (Miniszewski Józef Aleksander)
Strona 77
cały został się bez pretensyi Czechów przy Polsce. Władysław, najstarszy syn Bolesławów, na znak utrwalenia przyjacielskich związków, trzymał do chrztu syna księcia czeskiego, maleńkiego Wacława. Dopiął Bolesław upragnionego z Czechami pokoju, bo miał wielką uczynić wyprawę na Rusinów, chcąc im odpłacić wszystkie napady i zdradę węgierską jako i napad Rościsławów. I już zabierał się na wojnę i wojska szykował, kiedy zaskoczony został chorobą. Powiadają dziejopisarze, że od owej porażki w wojnie z Węgrami pod Haliczem, król dostał melancholii i bezustannie był zamyślony, smutny i upadał na siłach. Nie licząc drobnych utarczek, Bolesław wielkich bitew wygrał pięćdziesiąt, a jednę tylko pod Haliczem przegrał, skutkiem zdrady sprzymierzeńców czyhających na jego zgubę. Inni dziejopisarze miejsce porażki naznaczają na Spiżu, a nie pod Haliczem. Bądź co bądź, umysł dumny tylu powodzeniami, upokorzony po raz pierwszy, ucierpiał mocno, aż zgryzota o śmierć przyprawiła dzielnego bohatera. Rzeczą podobną, że Bolesław nie musiał być przy zdrowych zmysłach przed śmiercią; bo sam doświadczywszy okropnych skutków podziału państwa w młodości i klęsk domowej ztąd wojny, fatalny przecież testament uczynił, obyczajem ówczesnym, dzieląc kraj cały pomiędzy synów. Bolesnym był dla narodu powolny skon wielkiego monarchy, co potęgę narodu straszną uczynił.
Na śmiertelnem łożu zwołał całą dziatwę i wielkich urzędników, aby ostatniej jego posłuchali woli. Rozdzielił państwo pomiędzy czterech starszych synów. Władysławowi dał ziemie: Krakowską, Szląską, Sieradzką, Łęczycką i Pomeranią, a razem godność monarchy z najwyższą nad braćmi władzą.