Domowa zagroda : rysy dziejów polskich w opowiadaniu powieściowém dla młodzieży. cz. 1 (Miniszewski Józef Aleksander)
Strona 76
czasem królowie ci w przymierze wchodzą z cesarzem Lotaryuszem namawiając go do wyprawy na Polskę. W tych trudnościach Bolesław okazał gieniusz i duszę wielką. Razem napada Ruś, Czechy i Węgry, i tak szybko oręż przenosi w ziemie odległe i spustoszenie czyni, że książęta proszą cesarza aby pośredniczył o pokój. I król zaproszony do Mersburga, zjechał się z cesarzem i dawny traktat potwierdził, apasowanym został na rycerza od cesarza.
Niewdzięczny Borys tymczasem dostawszy od Bolesława przytułek, w zmowy z Rusinami wchodzi i zamek dany sobie na mieszkanie, Wiślicę, wydaje Rościsławowi przemyskiemu książęcia. Rościsław mszcząc się to niby ojcowskiego uwięzienia, zdradziecko napadł ziemie Polskie, aż pod Kraków rozpuścił zagony, ogniem i mieczem kraj plondrując, mnóstwo zabrał niewolnika i zamek Wiślicki osadził, a miasto spalił. Trudno opisać klęskę bezbronnego kraju. Działo się to w miesiącu lutym 1136 r. Borys jednak nie doczekał się obiecanej nagrody za swoję zdradę. Rościsław poznawszy bliżej podłość Węgrzyna, kazał mu język urznąć, oczy wyłupić i takiem obarczyć go kalectwem, aby nigdy nie był ojcem; dlatego, żeby tak podłe nie wyszło zeń potomstwo. Zwykle zdrada i niewdzięczność takiej dosługują się nagrody. Po dokonanem spustoszeniu, wrócił Rościsław do swego kraju, nie przewidując jaka go czeka zemsta za takie zgwałcenie przyjaznych stosunków i umów sąsiedzkich. Bolesław powróciwszy z Czech, zebrał nietylko rycerstwo , ale gmin pługa pilnujący i poszedł odwet na ruskich ziemiach uczynić.
Ostatnim czynem Bolesława była ta wyprawa. Albowiem po upłynionym trzechletnim traktacie z Czechami, zjechawszy się z księciem czeskim do Glacu, uczynili wieczne przymierze, a zjazd ten odprawiony był uroczyście. Szląsk