Domowa zagroda : rysy dziejów polskich w opowiadaniu powieściowém dla młodzieży. cz. 1 (Miniszewski Józef Aleksander)
Strona 75
cha, do Gniezna. Spokojność utrwaloną zdawała się być na zawsze, a Bolesław zamyślał o wewnętrznem urządzeniu ojczyzny, kiedy znowu na Rusi niepokoje wznowiły się, a do nich poczęli zaglądać Węgrzyni. Nie zniósł Bolesław tego obcych wtrącania się do hołdowniczych państw swojemu berłu i wyprawę na Ruś uczynił. Ale wkrótce w Węgrzech zdarzyły się kłótnie o berło, gdy potomek dawnego króla u obcych wychowany, z prawami wystąpił i u Bolesława szukał pomocy. Był to Borys, syn Kolomana, urodzony z matki Rusinki, którą mąż ciężarną od siebie odpędził. Naród rozdwoił się, Bolesław wsparł Borysa i licząc na pomoc obiecaną ruskich książąt, pokrewnych Borysa i Węgrów niektórych, z niewielkiemi wyruszył siłami. Tymczasem Bela król węgierski, na swoję przeciąga stronę owych Węgrów, co Borysa wspierać mieli, i z niemi zdradę układa. Kiedy Bolesław na umówionem stanął miejscu, przybyli do niego zdrajcy z mniemaną pomocą, aby tem lepiej otoczyć Bolesława. Jakoż nim dano hasło do bitwy, za zbliżeniem się wojsk Beli, natenczas Węgry sprzymierzeni tył Bolesławowi zabierać poczęli. Spostrzegł to Bolesław, ale nie strwożył się i uderzył na nich najpierwej. I byłby ich nawet pokonał i z chwałą wyszedł, gdyby nie pierzchliwość jednego z wojewodów, który otoczony, zwątpiwszy na siłach, pierzchnął i tym sposobem bok wojsk Bolesławowych nieobronny odsłonił. Pierwszy raz w życiu Bolesław, zdradą sprzymierzeńców bitwę przegrał i przymuszonym był uchodzić. A kiedy to się dzieje, niewdzięczny Sobiesław, książę czeski, którego Bolesław na tronie osadził, za namową Beli węgierskiego, na Szląsk bez obrony będący napada z siłami wielkiemi, rabunek i ogniem spustoszenie wielkie czyni. Tak Bolesław widział się przymuszonym pomścić klęski razem na Czechach i Węgrach. A tym-