Domowa zagroda : rysy dziejów polskich w opowiadaniu powieściowém dla młodzieży. cz. 1 (Miniszewski Józef Aleksander)
Strona 68
z Pomorzany wojnie Zbigniew z posiłkami z obowiązku znajdować się musiał, zdarzyła się okoliczność następująca: Zbigniew o stanie wojsk Polskich najwierniej Pomorzanom donosił i namawiać ich począł do nocnego napadu w czasie niegotowości do obrony na obóz brata; a gdy poganie z dnia na dzień odkładali dokonanie niecnego zamiaru, Zbigniew nocną porą udaje się do ich obozu, a zagrzawszy ich wymownie, na czele licznych zastępów podchodzi do Polskiego obozu. Bolesław znał z doświadczenia potrzebę gotowości w każdej chwili i gęstemi obstawił strażami obozy, a liczne hufce objeżdżały dokoła stanowiska. Kiedy Zbigniew uderza na obóz z jednej strony i wszelką gotowość znajduje, Bolesław objeżdżający obóz z zastępem swoim z tyłu na nich uderza. Tak Pomorzanie byli pewni że Zbigniew zdradziecko w zasadzkę ich wprowadził, i w popłochu największym rozsypują się i wpadają wszędy w ręce rycerstwa, gotowego na ich spotkanie. Mała liczba ujść zdołała, mnóstwo poległo w tej nocnej rozprawie, a znaczna liczba dostała się w niewolą. Między tymi był i sam Zbigniew, którego poznano po zdarciu przyłbicy i stawiono przed królem. Bolesław zwołał radę wojowników. Sieciech, który przywrócony do kraju żył jeszcze i znajdował się na tej wojnie, słowy wymownemi zagrzewał króla i sędziów, do wydania na najsroższe katusze takiego zdrajcę i tylu nieszczęść sprawcę rozmyślnego. Łaskawość jednakże królewska przemogła. Zbigniew został przy życiu, a skazany na wygnanie, uciekł do Czech nowe knować zamachy na brata i jego dziedziny. Tymczasem Bolesław Pomorzany aż za Odrę wojuje i urządza. Wielu książąt drobnych do przyjęcia wiary chrześciańskiéj zmusza i hołduje, najgłówniejsze miasta ich zdobywa i burzy, a najwarowniejsze twierdze ich