Domowa zagroda : rysy dziejów polskich w opowiadaniu powieściowém dla młodzieży. cz. 1 (Miniszewski Józef Aleksander)
Strona 67
ciosy zawziętym poganom, w nadbrzeżnym kraju bawił się był król budowaniem obronnego zamku. Zbigniew przewrotny przyznał się poczęści do winy, brata przeprosił i zyskał przebaczenie, a tak umiał przewrotny umysł swój przystroić, że zgoda uczyniona zdawała się być wieczną. Tymczasem w ciągu zgody samej nawet czynienia, Zbigniew z Pomorzanami znosił się, donosząc im o najmniejszych szczegółach wypadków zaszłych w Polskim obozie. A gdy król bawił się łowami w czasie wesela jednego z panów nadgranicznych, nasyła nań tłumy pogańskiej dziczy, która tajemnie, pieszo, borami podsuwa się i otacza króla z ośmdziesięcioma towarzyszami tylko. Pomorzan było na kilka tysięcy, król się tem nie ustrasza, przerzyna się przez tłum nieprzyjaciół, a nie znalazłszy jeszcze pomocy, postanowił drugim przebojem tłumy ich przerzedzić. A licząc zaledwie pięciu już tylko towarzyszy, trzeci raz się przedziera, ale już Skarbimir z drugiej siecze ich strony i zmusza do ucieczki. Rozeszła się męztwa królewskiego sława po wszystkiej ziemi. Każdy tam z rycerstwa pięćdziesięciu pogan przynajmniej zabił, nim zginął. Pomsta Bolesławowa była sroga. Uchwalono wojnę powszechną na zdradliwych Pomorzan, a z drugiej strony Czechów Zbigniew na Bolesława buntuje. Zdawało się że Krzywousty żyje tylko dla wojny, a urodził się na zwycięzcę. Całe jego panowanie było pasmem wojen i zwycięztw. Zaledwie poskromił Pomorzan, czescy książęta Borzywój i Sobiesław szukają u niego pomocy, wyciśnięci przez Świętopełka. Daje posiłki i Almusowi, bratu Kolomana, króla węgierskiego, a Zbigniew ciągle poburza sąsiadow tajemnie. Ale przyszła pora do wyjścia na jaw zbrodniom Zbigniewowym. Pomimo że naród cały utyskuje i woła pomsty na Zbigniewie, król jeszcze nie dowierza donoszonym o praktykach jego wieściom. Ale gdy w nowej