Domowa zagroda : rysy dziejów polskich w opowiadaniu powieściowém dla młodzieży. cz. 1 (Miniszewski Józef Aleksander)
Strona 66
Polskie na Szląsk granicom sąsiedni. A kiedy król Bolesław Krzywousty, uroczyście obchodził na zamku krakowskim gody, przybiegli z uciśnionej przez Czechów ziemi gońce, ze łzami o ratunek wołając, a Zbigniewową opowiadając zdradę. Nie chciał król porywczo sądzić brata, a rozpoznawanie praktyk na później odkładając, ruszył z zebranym naprędce ludem odeprzeć najezdników. Ale niedosyć było jednej burzy. Z drugiej strony Zbigniew buntuje Pomorzan, i do wkroczenia w brata dzielnice namawia. Bolesław zbiera wojska silne, a rzuciwszy pogłoskę że do Czech w odwecie niesie wojenną pożogę, wysyła Żelisława do Morawy ogołoconej z obrońców, i na łup otwartej, a sam zdąża do Pomeranii, pod mnóstwem królików swoich, szykującej się do wylewu na Polskie krainy. A tak pochód swój kieruje nieznanemi dotąd pustyniami lesistemi, że pierwej w ziemi Pomorzanów stanął, nim o uzbrojeniu się jego zaszła wiadomość. Rozsypał znaczne siły ludu, do plondrowania pogańskiej ziemi, a sam zajął się obleganiem Kołobrzega obronnego miasta. Gdy jednak pomimo najsilniejszych szturmów, poganie mężnie opierali się, a posada warowna zdobycie trudnem czyniła, odstąpił Bolesław od miasta i puścił zagony w opuszczony kraj przez lud wojenny, a wypaliwszy niezmierną moc wiosek, zabrawszy w niewolą ludu mnóstwo i znaczne łupy, odesłał je do głębi bezpiecznego kraju swojego, a sam pociągnął na Morawy, Żelisławowe powodzenie utrwalić i dokonać tryumfem. W powrocie z tej wojny, spotkał król nuncyusza papiezkiego, który wysłanym był na ułatwienie nieporozumień w duchowieństwie Polskiem.
Zdążał król z znaczniejszemi siłami na Pomorze, poskromić pobuntowane panki przez Zbigniewa, o którego intrygach dostateczne miał przeświadczenie. Zadawszy liczne