Domowa zagroda : rysy dziejów polskich w opowiadaniu powieściowém dla młodzieży. cz. 1 (Miniszewski Józef Aleksander)
Strona 65
odtąd się datuje, a trucizna z jego rozkazu podana, przecięła dni ojcu nieszczęśliwemu. Jednakże tego nie rozstrzygnięto, czy podanie o śmierci zadanej ojcu przez Zbigniewa, jest prawdziwem.
Ale ze śmiercią Władysława, nowe poczynają się podstępy wojny i zbrodnie Zbigniewowe.
Bolesław, jako syn prawy, urodzony z małżeństwa, miał prawo do korony ojcowskiej. Zbigniew znowu jako syn przyznany i raz już hojnością ojcowską uposażony, rościł sobie prawo do połowy spuścizny w ziemiach i skarbach, a tajemnie żywił chęć owładnięcia całą Polską, choćby pozbyciem się brata, używszy zbrodni jakowej za środek. I byłoby niezawodnie przyszło do zamieszki, ale Marcin, arcybiskup gnieźnieński spory załagodził uczynionym podziałem. Bolesław odziedziczył dwie trzecie części krajów i skarbów i obiedwie stolice Polski. Zbigniew został przy mniejszej dzielnicy kraju nieludnego i bez miast znamienitych. Ale też cały naród kochał Bolesława, głośnego męztwem, odwagą i lwią siłą. Albowiem na łowach od dzieciństwa hartował się na potyczkach z niedźwiedziami, dzikami, które z podziwieniem obecnych oszczepem zabijał. Zbigniew pozornie przystał na uczynione działy, a tajemnie knował zdrady, jakiemiby silniejszego brata uprzątnąć i ziemiami jego zawładnąć. Jakoż zdarzyła się okoliczność zdradzieckiemu zamiarowi przyjazna.
Kiedy Bolesław wróciwszy z pogromu ruskich książąt, zajmował się przygotowaniami do weselnego obrządku, albowiem zaślubić miał Zbisławę Swiętopełka kijowskiego córkę książęcia, wtedy Zbigniew zaproszony, przyrzekłszy zjechanie na gody weselne, pojechał do Czech i poburzywszy Brzetysława książęcia, a rycerstwu lupy znamienite obiecując, na nieprzygotowanych do obrony, napędził ich w kraje