Domowa zagroda : rysy dziejów polskich w opowiadaniu powieściowém dla młodzieży. cz. 1 (Miniszewski Józef Aleksander)
Strona 64
ślał, kiedy przybył Bolesław. Połączeni bracia dosyć mieli siły do pokonania ojca i udawali się ku Płockowi, do powtórnego szturmu. Ale Marcin, arcybiskup gnieźnieński, jako pośrednik wszedł pomiędzy ojca i synów, usiłując skłonić do pokoju umysły. Jakoż udało mu się zwaśnionych pogodzić, król odzyskał odebrane sobie ziemie i zamki; a Sieciech wywołanym został z kraju. A lubo później po śmierci Herrnanowej Bolesław wrócić mu do kraju pozwolił, już on straciwszy skarby a z nimi przyjaciół, nigdy do znaczenia i potęgi nie przyszedł, zostawszy do śmierci ze wspomnieniami tylko dawnej swojej władzy.
Po owej zgodzie synów z ojcem, wszyscy zażywali w kraju spokoju. Władysław osłabiony ostatnich wojen trudami wypoczywał, Bolesław Pomorzan, kuszących się
o zdobycie Santoka gromi, a Zbigniew mało sławy szuka, jeno roi plany, jakby po ojcowskiej śmierci tron odziedziczyć.
Jakoż dnia 5 czerwca 1102 roku umarł Władysław po 21 latach panowania, a obszerne państwo zostało dwom jego synom zajrzącym sobie wzajem ojcowskiego dobytku,
i wydzierstwem gotowych ogarnąć w całość dziedzictwo. Powiadają niektórzy dziejopisarze, że Zbigniew znienawidził przed śmiercią ojca, a powodem do tego miała być zazdrość ojcowskiej miłości, wylewającej się osobliwie na Bolesława.
Zaprosił był Władysław król czeski Bolesława do kraju swego, kędy wydał ucztę i Bolesława udarował hojnie i na rycerza pasował, chcąc sobie tym sposobem sąsiada przyjaźń kupić. Władysław Herman nie chcąc aby ta godność dostała się synowi, od książęcia co rości sobie prawo do zwierzchnictwa nad Polską, wyprawił takąż ucztę w Płocku i tam Bolesława rycerzem pasował. Zazdrość Zbigniewowa