Domowa zagroda : rysy dziejów polskich w opowiadaniu powieściowém dla młodzieży. cz. 1 (Miniszewski Józef Aleksander)
Strona 62
jakim sposobem, a przynajmniej silnym hamulcem zamiary jego ukrócić. Ażeby go zwabić, udał chorobę i zaprosił do siebie do Gniezna. Zbigniew rozumiał ojca śmiertelnym i głosowi natury zadość czyniąc, do Gniezna wyprawił się; ale w obawie będąc o zdrady jakowe nieprzyjaciół swoich, wyprawił się ze zbrojnym pocztem ludzi, a wjazd na zamek uczynił tryumfalny, bijąc w bębny i surmaczom wrzawę uczynić kazał. Upatrzono zaraz w tem radość z ojcowskiej choroby i nienawiść ojca ku niemu starano się obudzić. Jakoż rozpoczęto zaraz praktyki rozliczne, a Zbigniew uciekać musiał do Wrocławia. I tam jednakże wszystko odmienionem zastał.
Sieciech albowiem wojewoda w nieobecności Zbigniewa, panów szląskich namowami i podarunkami ująwszy, od Zbigniewowej sprawy odciągnął. Kiedy on do Wrocławia powrócił, to znalazł więcej niechętnych w prowincyi sobie powierzonej w rządy, jak przyjaciół; a nie widząc się bezpiecznym, uciekł do Kruszwicy, z małym pocztem rycerstwa. Kruszwica była natenczas ludną i bogatą, a dumna swoją siłą, wsparła Zbigniewa wystawionym posiłkiem, z kilku tysięcy żołnierzy. Miał Zbigniew wojsko i mniej liczne i w największej części z dzikich złożone Pomorzan, w których szukał pomocy przeciw ojcu, a oni zawżdy gotowi do wojny z Polską, chętnie z nim się połączyli. Kiedy król oblegał zamek strzeżony przez Pomorzany, Zbigniew zwielą pułków wyszedł w pole otwarte. Ale pobity na głowę, straciwszy wszystko wojsko, ostatnią ratunku nadzieję widział w zamku. Ale i ten po krótkim szturmie wzięty, a Zbigniew dostał się w niewolą żywcem wzięty, i osadzony w Sieciechowie, Sieciechowym zamku w więzieniu, i pod straż zawziętego wojewody oddany; ale niedługo siedział w więzieniu Zbigniew. Bo gdy Sieciech popadł w niełaski