Domowa zagroda : rysy dziejów polskich w opowiadaniu powieściowém dla młodzieży. cz. 1 (Miniszewski Józef Aleksander)
Strona 57
od granic swoich. Wtedyto Węgry Krakowa samego dostali czy orężem, czy zdradą mieszczan, to nie wiadomo, ale dalsze ich zapędy wstrzymały zamieszki powstałe wewnątrz ich ziem własnych. Albowiem Salomon podniósł głowę z domaganiami i prawami do węgierskiej korony, a tak Władysław natenczas bawiący się wojną pomyślną w Polsce, wracał żwawo do Węgier zagrożony tron swój ubezpieczyć.
W takich nieszczęśliwościach pogrążony kraj, gdy próżno oczekiwał powrotu Bolesławowego, a żadnej o nim wieści pewnej nie było, a Mieczysław, Bolesławów syn małoletnim był jeszcze, wezwali na tron i obronę krajów, Władysława Hermana, brata Bolesławowego.
Nie można tego powiedzieć, aby Władysław Herman był zupełnie gnuśnym i do rządów niezdolnym, tylko to pewna, że miał głowę za słabą, aby pogodzić ówczasowe okoliczności, i z tylu stron zhardziałych hołdowników do posłuszeństwa przymusić.
Objął berło Władysław Herman r. 1108, a miał wtedy syna nieprawego Zbigniewa. Wszelako aby utwierdzić się na tronie, do którego prawa mógł rościć Mieczysław syn Bolesławów, natenczas w Węgrzech u Władysława króla dojrzewający, a już zacnemi rycerskiemi cnoty sławny, otoż Herman za poradą siostry swojej Świętochny, żony Wratysława króla czeskiego, zaślubił Judytę jej pasierbicę. A zaraz uskromieniem różnego hultajstwa zająwszy się, wewnętrzne rozterki uciszył i buntujące się Pomorzany, jako i Prusaki poskromił.
Ale zaślubiona Judyta długo zamysłowi królewskiemu tamy stawiała, albowiem była niepłodna. A iżby usunąć niezgody małżeńskie, Władysław przed zaślubinami jeszcze wysłał Zbigniewa do Saksonii, do jakiegoś klasztoru, oddaw-