Domowa zagroda : rysy dziejów polskich w opowiadaniu powieściowém dla młodzieży. cz. 1 (Miniszewski Józef Aleksander)
Strona 52
czas owego nierządu w najokropniejszej nędzy, przenosząc wszystkie cierpienia nad utratę wstydu. I dochowała mężowi wiaryi.
Żył natenczas bogobojny kapłan Stanisław Szczepanowski, a był krakowskim biskupem. Ten bezustannie do króla bawiącego się w Kijowie słał posły, nagląc do powrotu powieściami o nieszczęściach jakie dzieją się w Polsce. Ale Bolesław głuchy był na wszystko. Dopiero kiedy stęsknięni, cnotliwsi wracali tajemnie do domu i orszak królewski zmniejszał się co chwila, wtedy poczęła się zemsta królewska na niecnotach niewieścich. Okropne kary wydał Bolesław na wszystkie te, co złamały wiarę mężom, a na większą hańbę szczenięta do piersi przysądzać im kazał i z takiemi pacholęty oprowadzać na zgromadzeniach ludowych. Nie zaprzestał jednakże Bolesław zbytków, zakosztowanych w Kijowie, i w Krakowie podobny tamtemu prowadził żywot Stanisław Szczepanowski życiem świątobliwem przyszedł do wielkiej łaski u Boga, a za życia już liczne czynił cuda. I tak pewnego razu była kłótnia pomiędzy ziemianami dwoma, gdzie silniejszy słabszemu wydzierał własność, dowodząc, jakoby ten kawał ziemi, o który spór czynił, jeszcze od ojca przeciwnika nabył, od zmarłego Piotrowina, przed kilku laty. Pokrzywdzony nigdzie sprawiedliwości znaleźć nie mógł, bo na wiecach przywłaszczyciel odwoływał się do świadectwa zmarłego Piotrowina, a żadnać moc ludzka nie mogła wynaleźć środka do przekonania o wydzierstwo możnego pana. Uskarżał się królowi wygnaniec z ojcowskiej puścizny, a król możnemu słuszność przyznał, bo był możny u króla w łaskach. Stanisław biskup zrozumiał szczerość żalów i łez pokrzywdzonego, a więc w imię Boże postanowił przywołać do życia zmarłego Piotrowina, na świadectwo sprawiedliwości. I zwołał biskup ludu wiele na modły do