Domowa zagroda : rysy dziejów polskich w opowiadaniu powieściowém dla młodzieży. cz. 1 (Miniszewski Józef Aleksander)
Strona 41
Ale Mieczysław pamiętny ojca przestrogi, postanowienia nie zmieniał, w starym obyczaju kochając się niezmiennie. Tymczasem z Polskiej ziemi gońce za nim przybiegły i znać o chorobie ojca dały. Ledwie zabrał się do pilnego odjazdu, przyszły i gońce drugie, śmierć królewską zwiastując, a twarze u nich smutne, a w oczach łzy. Pożegnał Mieczysław króla Bolesława i jego córę zasmuconą nieszczęściem i odjazdem Mieczysławowym.
Smutno było sercu po stracie ojca, ale smutno i bez Dąbrówki królewnej. Ciężkie rwały się z piersi westchnienia przez drogę, bo w domu trup ojcowski czeka pogrzebu, a zdaleka kochanka córa chrześciańskiego pana, która nie zaślubi pogana książęcia.
Sprawił Mieczysław ojcu pogrzeb świetny, i koronę jego na głowę włożył i berłem Piastowem zawładnął. Ale w sercu smutno jak było. A lirnicy śpiewają o tęsknocie Dąbrówki pieśni cudownie rzewne, co aż łzy dobywały z oczu.
Wojewoda Sławobój i Jakób brat jego, chwalą czeski obyczaj a powiadają o nawróceniu się kolejnem na wiarę nową tylu narodów, którym błogosławi nowy Bóg.
I Mieczysław powoli stary przesąd zrzuca i posły do króla Bolesława wyprawia z prośbą o córkę na małżonkę dla Polskiego króla.
Polubił Mieczysława czeski pan, i Dąbrówki jedynaczki swojej serce skłonne po temu rozumiał. Jeden więc tylko warunek kładzie, chce chrztu Mieczysławowego!
Niewielka niby ofiara! trzeba było zwalczyć upór zakorzeniony w narodzie, i przywiązanie do odwiecznie czczonych Bogów! trzeba było osłabić koronę na swojej głowie, aby jej blask podzielić z ukochaną Dąbrówką. Ale Mieczysław nie był tak słabym aby to, co ludu swojego szczęściem mienił, poświęcał dla jednej kobiety, którą ukochał; Mieczy-