Domowa zagroda : rysy dziejów polskich w opowiadaniu powieściowém dla młodzieży. cz. 1 (Miniszewski Józef Aleksander)
Strona 40
Sędziowie prawo uznali przy rycerzu zwycięzcy i powiedzieli Mieczysławowi, że tylko krew królewska od rycerskiej zacniejsza; obelgę więc uczynił Niemcowi i godło swoje okazać powinien i wywieść ród.
Na nic się teraz przydać nie mogły wymówki, duma Mieczysława nadto ugodzoną została, aby mógł dłużej znosić przycinki; podniósł tedy przyłbicę i odezwał się z powagą godną królewicza:
— Godłem mojem orzeł: jestem Mieczysław królewicz i król przyszły narodu, w którym tysiące zacniejszych wojowników od innych rycerzy, chociaż żadnych nie znają godeł!
Na te słowa powstał król na swojem siedzeniu i podał rękę Mieczysławowi, powitawszy bratnich ziem dziedzica słodkiemi wyrazy. Odwdzięczył Mieczysław życzliwość królewską uczczeniem jego siwizny i rękę, do bratniego uścisku podaną, ucałował jak Syn, a prosił o dozwolenie walki. Nie odmówił król zacnemu gościowi, bo widział siłę w jego ramionach, a w oczach męztwo.
Starł się z Niemcem Mieczysław i kopią zwalił go na ziemię, a gdy następnie dwóch zwyciężył sławnych rycerzy, sędziowie przyznali mu nagrodę. Zadrżał Mieczysław, gdy klęknął u podnóża tronu, na którym siedziała Dąbrówka. Jeżeli cokolwiek zamarzył sobie najpiękniejszego o niej, to ona przewyższała wdziękami oczekiwania wszelkie. Zapłoniła się królewna, wkładając łańcuch złoty Mieczysławowi na szyję, bo Mieczysław był w swoim narodzie pono najurodniejszym młodzieńcem.
Nie śmieli oboje słowa przemówić do siebie, chociaż serca zaznały się do razu.
Król zaprosił na zamek Mieczysława i dni kilkanaście wspaniale go podejmował, a namawiał do wiary swojej chrześciańskiej, opowiadając mu jej prawdy i piękności.