Domowa zagroda : rysy dziejów polskich w opowiadaniu powieściowém dla młodzieży. cz. 1 (Miniszewski Józef Aleksander)
Strona 4
goni. Babka nieco młodszą była od niego, ale także podeszła. Jednakże wiek późny kobiety, nie przedstawia nigdy takiego sił wyczerpania. Babka nosiła ślady pracy, kłopotów, ale to wszystko za obręb domowy nie wychodziło. Mężczyzna znowu obok materyalnego wyczerpania sił, to jakoś umysł wyniszczy. Toć spojrzyjcie starcowi w oczy, one jakoby na wewnątrz siebie patrzyły, wyglądają. Starzec w księdze pamięci przeszłość swoję czyta i sądzi. Za domową strzechę dalej jemu gonić i porównywać.
Gdy witaliśmy dziadków, na ich licach malowało się wesele i radość. Wszyscy goście powychodzili z dworu na powitanie nas, a byli to sami stryjowie, wujowie i ciotki, a z niemi wieniec dziatwy moich rówienników, do których jak do swojego świata zaśmiałem się serdecznie.
Już była zebraną cała rodzina, nie dostawało tylko stryja Józefa, na którego wspomnienie wszyscy zapłakali. Ale łzy powoli na źrenicach oschły, weszli wszyscy do dworu, dziadek tylko pozostał się na chwilę w ganku i słyszałem jak wołał:
— Wawrzyniec! Wawrzyniec!
— Słucham panaczka....
— Konie państwa Ignacostwa postawić przy moich cugowych. Powóz zaprowadzić na klepisko do poprzecznej stodoły, wierteł owsa na noc dla koni!
— Dobrze panaczku.
Minęło czasu kawałek, nim podano wieczerzą postną, starsi ze sobą, my dzieci ze sobą nagawędzić się do syta nie mogliśmy.
Był zwyczaj w domu mojego dziadka, że przez ciąg całego postu wielkiego, wszyscy domownicy co dnia wieczorem zbierali się do dworu, do sali jadalnej na pacierze, a z całej wioski dzieci na katechizm, którego sama wyuczała babka. Przybycie gości wcale nie zamieszało domowego