Domowa zagroda : rysy dziejów polskich w opowiadaniu powieściowém dla młodzieży. cz. 1 (Miniszewski Józef Aleksander)
Strona 39
brówka rozdawać miała niemieckim obyczajem nagrody zwycięzcom na harcu.
Urządzono na obszernem błoniu szranki, w blizkości królewskiego zamku i siedzenia bogate dla widzów i krzesła dla sędziów i tron dla królewnej, co była najpiękniejszą po wszystkim czeskim narodzie.
Mieczysław poczuł dumę w swoich siłach, i na turniej pospieszył. Mnóstwo panów i książąt sąsiednich, zjechało się na onę gonitwę, bo oprócz sławy czekała nagroda z ręki nadobnej królewnej, a niejeden i o królewnie zamarzył.
Już zebrało się wokół pola ludu mnóstwo, tłum rycerzy wzdłuż szranek rozciągnął się, i poczęli do pojedynczych stawać harców. A jeden dwóch już pobił, i lud okrzykiem zwycięzcy przychwalał.
Wtedy z za szranek niewidziany dotąd wjechał rycerz w czarnej zbroi nabijanej złotem bogato, na rumaku urodnym i wyzwał zwycięzcę na bój. Rycerz zwycięzca był wassal z jakiejś niemieckiej krainy od cesarza Ottona i swoim obyczajem zapytał wyzywającego dumnemi słowy:
— Kim jesteś że stawasz ze mną do walki?
— Cóż to ciebie obchodzić może?...
— Rycerz rycerzowi stawić tylko może piersi... jestżeśli godnym walczyć ze mną?
— Jeżeli twoja krew tak ma być godna że kala się w harcu z poślednim człowiekiem, to ona podłą jest w obliczu mojej! bijąc się z tobą czynię ci sławę i twojemu orężowi że dotykał mojego!
Książę mówił z dumą całą, a dumy tej nie zrozumiał rycerz niemiecki i do sędziów sprawę wytoczył, a między sędziami był sam król Bolesław.
Wysłuchali sędziowie Niemca, co nierad był postradać pewnej już dotąd nagrody, — z rąk nadobnej królewnej.