Domowa zagroda : rysy dziejów polskich w opowiadaniu powieściowém dla młodzieży. cz. 1 (Miniszewski Józef Aleksander)
Strona 38
A miał książę siłę, bo oparł się potędze wróżbitów, nieszczęścia srogie dla wszego narodu zapowiadających, z tej młodego pana w cudze ziemie wycieczki. Sławobój wojewoda przy młodym panu zdąża, a ledwie za Kruszwicę zastęp wyjechał, znalazł się i Jakób brat wojewody, od króla z ziemie wygnany, za pogardę bogów ojczystych. Ale jego nie znał młody Mieczysław, bo ojca woli nie zgwałciłby nigdy.
Szła podróż dni wiele, a coraz nowe kraje, a coraz ludzie nowi, i książęta rozliczne i uciechy po ich dworach zabawne, a nic nie zatrzymało Mieczysława swoim powabem, bo myśl goniła go dalej, goniła za dworem króla Bolesława czeskiego. Aż też drużyna na ziemi czeskiej stanęła z kolei, a serce Mieczysławowi zaśmiało się, bo dotąd posępny zwykle, wrócił do dawnego humoru.
Zamek króla Bolesława z kamienia był stawiany i wydźwigniony olbrzymim kształtem do góry w wieżyce i baszty rozliczne; takiego zamku nie widział jeszcze Mieczysław, ani z jego drużyny kto bądź, to i nie dziw że aż zatrzymali się wyjechawszy na pagórek, gdy im pierwszy raz stanął w oczach.
Pamiętał ojcowską przestrogę królewicz i nie wydawał się przed ludźmi ze swojego rodu, a niktby nie poznał zacnego książęcia, potężnego dziedzica. Taił się z swoim rodem, bo był wiary przodków starej, a obcował z otumanionym od nowego Boga ludem, jak starzy prawili kapłani. W bogatym grodzie stołecznym króla Bolesława znalazł Mieczysław lud gościnny, a choć nieodziany świetnie, to hojnie rozsypywał podarki dłonią szczodrą i poważanie sobie zyskiwał. A zaraz też stugębna wieść rozniosła wiadomość po wszystkim grodzie stołecznym o przybyciu rycerza zacnego rodu i przecudnej urody. Król Bolesław wyprawiał u siebie gonitwę wielką, a córka jego nadobna Dą-