Domowa zagroda : rysy dziejów polskich w opowiadaniu powieściowém dla młodzieży. cz. 1 (Miniszewski Józef Aleksander)
Strona 33
dzie, to gdyby starzec mądry! A takich wojewodów chrobrych, a takich młodzieńców dziarskich na sto, na dwieście naliczysz. Żaden z nich nie powiada: "ja chcę być królem!" Ale z oczu im patrzy na króla siła i moc; ale z czynów mówi sława za nich wyraźnemi słowy, choć oni nie myślą o tem.
Otoż zafrasowany lud postanowił; aby żadnemu nic uczynić krzywdy, żadnego nie obrać, ale na bogów wolę oddać wybór pana i zgadza się na to, że: "ów będzie królem, co najpierwszy jutrzejszego ranka z tamtej strony jeziora przybędzie. "
I postawiono strażniki, a wyglądano króla. Noc zapadła, a z rankiem co zaledwie przejrzyste wody Goplane pobielił, ukazał się na łodzi kołodziej Piast, znany z gościnności i pracy wytrwałej.
"A witajże nam! witaj miły hospodynie!" zaśpiewał lud starą pieśń w uniesieniu radosnem, a Piast nie rozumiejąc tego, dobił do brzegu i pożywienie ludowi oddawał. Kiedy oddali mu pokłon jako swojemu monarsze, zafrasowany zdziwił się, a nawet przyjąć tej godności wzbraniał. Ale szanując świętą ludu wolę, musiał przyjąć berło. Poznał moc nieba we wszystkich sprawach tych i wolę jego co zdawna błogosławiła mu w chacie, a mnożyła dostatek. I mądrość rolnika pokazała się wielką.