Domowa zagroda : rysy dziejów polskich w opowiadaniu powieściowém dla młodzieży. cz. 1 (Miniszewski Józef Aleksander)
Strona 31
a zapraszali pokornie: "czem chata bogata, tem rada. " I do nieznajomych przyszli i jeść i pić, jak w domu swoim, prosili mówiąc: "pożywajcie co Bóg dał. " Podobały się te słowa młodzieńcom, a więc jedli i pili z drugiemi, a kędy się dotknęli czy miodu z misą, czy niecek z mięsiwem, czy miodowych kołaczy, to mnożyło się nieprzeliczenie. Nie mogli tego pojąć Piast i małżonka skłopotana, aż serca im nadrastało, bo wszyscy jedzą i piją, a nie ubywa, ale mnoży się co chwila wszystko. Boską moc uznali w tem Piastowie, a kiedy przyszła godzina postrzyżyu, zaprosili do spełnienia tego obrządku cudotworców młodzieńców. Nie lenili się i prośbom zadość czynią. Dają pacholęciu imię Ziemowita, a dopełniwszy obrządku, do ojców się odwracają łzami radości zalanych, i temi słowy ozwali się po kolei:
— Na ziemi waszej, bujny kłos będzie. Najdłużej tego co w pocie czoła zagon ojczysty porze, a zdobytym pracą kawałkiem chleba, z bracią rad się dzieli. Błogosławi Bóg ludu ciebie i za swój cię wybiera, będziesz chodził drogami jego wytrwale, aż dojdziesz mądrości Bożej!
A drugi młodzieniec:
— Żelazo wasze zahartuje się trudem rolniczym. Ciebie rolniku lud uczci, lud rolniczy patryarchą cię swoim uczyni Piaście, a wnuk twój jasność przejrzy niebieską, Boże słowo usłyszy i Boże słowo ludowi poda, a sławne będzie potomstwo twoje!
Kiedy to powiedzieli, zpomiędzy zwojów szat białych śnieżne rozwinęły się skrzydła i oni trzymając się za ręce, uściskiem braterskiej miłości, pożeglowali ku niebu. A na dębie bociany radośnie zaklekotały i poleciały za niemi.
Upadli na twarze wszyscy, nieznane dotąd czcząc bogi. Noc zapadła, a drużyna w połowie została w zagrodzie Piastowej. Już wszyscy snem znużeni spoczywali, Piast tylko