Domowa zagroda : rysy dziejów polskich w opowiadaniu powieściowém dla młodzieży. cz. 1 (Miniszewski Józef Aleksander)
Strona 28
Tak ów co pośród zawad tysiącznych, najpierwszy mety na koniu, dopędził i pierścień włócznią zerwał, ten władzcą zostawał ludu. A nie łatwo było rządzić wojowniczym ludem. Król stawał na czele zastępu, toć i dłonią i sercem i głową nad wszystkich górować musiał. Jednakże i tu nie zawzdy siła rej wiodła. W takowych gonitwach zdrady okazywały się chytrzejszych. Poznał to lud i dlatego po śmierci Popielonej długo myślał, jakiemiby środkami cnota bezpiecznie górę zawsze brała.
Ale nim przyjrzymy się obradom wojowników, zajrzyjmy wprzódy na Goplany Ostrów.
Przewlekłem pasmem rozlazły się pagórki, co z dwóch stron zaglądały w wód kryształy na Gople przejrzystem, zaglądały na jezioro i Ostrów na jeziorze w pośrodku. A Ostrów niby szyję przeciągnął wysoko i zębatą wieżycą poglądał dokoła. Bywały uciechy pańskie na onym Ostrowie przed laty. Dzisiaj z każdego okienka wieżycy, zdaje się śmierć wyglądać, a każdy wicher co zahuczy w ruinie, przypomina legiendę o zgonie okropnym Popiela, ktory tu skonał.;. Popiel bogactw i władzy stryjów swoich zazdrosny, a nienawistny im za przestrogi w niechwalebnem życiu dawane, zebranych na biesiadę otruł. Sumienie odtąd nie dało mu pokoju, a z trupów stryjowskich nalęgło się myszy i gadu rozlicznego mnóstwo, a ta gromada biegnie chmurą na zamek Popiełów, mścić się za zbrodnię dokonaną. Ucieka Popiel, myszy i gady ścigają go przez wszystkie zamku komnaty, przez dziedziniec i pole, przez jezioro za nim płyną, na wieżę dostają się za nim, a tam całe ciało obsiadłszy, zjadły stryjobójcę. Jeszcze do dziś dnia dotrwała ruin garstka na Ostrowie Goplanym, co zwie się myszą wieżą, a w okolicy Gopła lud przechowuje powieść o Popiełowej śmierci, a przed śmiercią o jego zgryzotach sumienia.