Domowa zagroda : rysy dziejów polskich w opowiadaniu powieściowém dla młodzieży. cz. 1 (Miniszewski Józef Aleksander)
Strona 25
brzegów afrykańskich jednę wędrówkę. Niezliczone hordy dotąd nieznanych, niesłyszanych ludów, wylały się z Europy północnej i środkowej Azyi.
Niby to południe Europy, ognisko oświaty, wielką stało się sceną, szrankami niby, w których ludy siły swoje rozwijać miały. Stare więc siły, zużyte, ustępowały miejsca nowej potędze, a swoje światło zostawiały jej na własność. A światło starożytnego świata podały sobie ludy na północ, przejrzały odtąd — i dzieje swoje postępem znaczyć poczęły; odtąd zaczyna się pewniejsza historya narodów północnej Europy, dotąd Scytami zwanych.
Zachwyciwszy światła ludy wędrujące, zatrzymały się w nowo zdobytych ziemiach, i poczęły kształcić się w narody, pisać prawa u siebie na wzór rzymski i wszystek porządek stanowiły na wzór rzymskiego, a zaraz poczęły się u nich księgi dziejów pewnych.
My Polacy, w pewniejszej historyi, znajdujemy się w jednej ogromnej Słowian rodzinie, co zajmowała ziemie szerokie, od brzegów Bałtyku, do Czarnego morza, od brzegów Dniepru i Dźwiny, zaszła aż za Odrę, za Elbę. Język do dziś podobny, jednoplemienny, powiada że naród Słowian ściśle był spojony.
Pośród tych Słowian znajdujemy kilkanaście pokoleń, więcej uorganizowanych w społeczność, w naród osobny. Na czele ich stoją Czechy, co pierwsi chrzest przyjęli, a mieli już u siebie rząd i byli dość silnymi aby oprzeć się Niemcom. Dalej Polska, Lechią zwana. A potem idzie Ruś zalegająca Dnieprowe brzegi obadwa i Tatrów krawędzie. Drobne gałęzie, dziś pod panowaniem Austryi na południu, i zaodrzanskie na Pomorzu, nadto rozdrobniły się, aby mogły były stać się potężnemi. A kiedy Polacy orężem sięgli ku Niemcom, i wydzierać poczęli im ziemie szczepem słowiańskim